Control to jedna z…

Control to jedna z najlepszych gier obecnej generacji

Tak, mam na myśli obecną generację, PS5 i XSX. Wpis o Control dodałem ponad rok temu, ale teraz miałem okazję ograć grę na Xboxie Series X i odczucia z rozgrywki były na tyle odmienne, że postanowiłem ten tekst zmodyfikować i uzupełnić o zdjęcia i filmy. Bo czemu by nie?

Na samym początku o optymalizacji.
Zależnie od faktu, czy postanowicie grać na X1/PS4, X1X/PS4P czy PS5/XSX/XSS (na PC nie grałem), wasze wrażenia z rozgrywki mogą różnic się diametralnie.

View post on imgur.com


Jeżeli jeszcze w Control nie graliście a macie podstawowe konsole starej generacji, dobrze się nad tym zastanówcie, bo gra działa na nich… Średnio. Mocno średnio.
Podejrzewam, że „Remedy” robiło co tylko mogło żeby tytuł jakoś na nich działał i jednocześnie nie powodował ich samounicestwienia, ale wyszło… No średnio. Jako, że grałem na xboxach, wypowiadam się na temat xboxów. Z tego co wiem, na podstawowym PS4 jest równie tragicznie, ale jednak bierzcie pod uwagę, że opisane tu przypadki nie muszą mieć dokładnie takiego samego przebiegu.

Z większych rzeczy, na Xboxach One/One S podczas walk zdarzają się chwilowe spadki nawet do 10 – 15 klatek, ekrany ładowania są potwornie długie a gra tuż po załadowaniu przez jakieś 20 sekund działa w 5 klatkach na sekundę.
Problemem jest też aktywna mapa. Nie zatrzymuje gry, co oznacza, że półtransparentna mapa nakłada się nam na ekran, a my dalej możemy sterować bohaterką. Niestety „sterować” to zbyt dużo powiedziane, gdyż gra w tle mocno obciąża konsolę i Control chodzi w 5 – 8 klatkach na sekundę. Gdy wyłączymy mapę, wszystko wraca do normalności.

CNTRL2


Na Xboxie One X jest znacznie lepiej, gra działa w całkiem stabilnych 30 klatkach oferując bardziej szczegółową oprawę graficzną.
Jednak co oczywiste, najlepiej wypadają nextgeny. Na Series X mamy tryb wydajności w którym gra działa w 60 klatkach lub tryb grafiki, gdzie śmiga w 30 fps przy włączonym raytracingu. I w Control raytracing jest całkiem efektowny. Biorąc pod uwagę sporą liczbę polerowanych podłóg czy szyb, odbicia wyglądają zjawiskowo, sporo zyskało też oświetlenie. W przeciwieństwie do Resident Evil: Village, raytracing w Control nie jest po prostu przełącznikiem w opcjach, faktycznie dosyć widocznie przekłada się na wygląd gry.

Naszą bohaterką jest Jesse Faden (odgrywana przez użyczającą jej wyglądu i głosu Courtney Hope), która kilkanaście lat wcześniej w niejasnych okolicznościach straciła brata.

View post on imgur.com


Został zabrany przez pewne biuro w wyniku pewnych wydarzeń. Jesse chce sprawę rozwiązać i trafia do miejsca zwanego „Najstarszy Dom” w którym to pewne biuro urzęduje. „To pewne biuro” to „Federalne Biuro Kontroli”.

View post on imgur.com


Gdy bohaterka dociera na miejsce, obecny dyrektor umiera (od nadmiaru ołowiu w skroni który sam sobie zresztą aplikuje) a jego broń (zwana serwobronią) wybiera Jesse na jego następcę. Tak się akurat składa, że w biurze nie dzieje się najlepiej, mamy dosyć konkretny pierdolnik który jako nowa dyrektor musimy ogarnąć a przy okazji dowiedzieć się co stało się z naszym bratem, Dylanem.

Być może trapi was myśl dlaczego broń wybrała nowego dyrektora i dlaczego ogromny budynek biura pojawia się tylko wtedy gdy bardzo go potrzebujemy? No być może, mnie też trapiła.
To co w Control się odpapajowuje to kompletna abstrakcja.

View post on imgur.com


Najmocniej chyba pachnie tu klimatami Davida Lyncha ale gdzieniegdzie wyczuwalna jest też woń „The X Files”
Fabularnie gra jest niejasna, zresztą tak jak jej zakończenie, ale pomimo to (a może dzięki temu) jest cholernie interesująca.

Control bardzo mocno stawia na narrację środowiskową, przez co mamy całą masę notatek, filmów, rozmów i innych znajdziek. Ale nie są to bezużyteczne pierdoły jak w większości gier, z tych znajdziek możemy dowiedzieć się naprawdę dużo dużo więcej o sytuacji i genezie tego całego zamieszania. Dla jednych będzie to wadą dla innych zaletą, ja osobiście czytałem wszystko co wpadło mi w ręce.

Jest jeszcze jedna istotna sprawa. Ciężko powiedzieć czy to spojler, bo dowiadujemy się o tym praktycznie na samym początku gry. Uznajmy, że jeżeli chcecie podejść do gry totalnie na świeżo, pomińcie kolejny akapit.

pokaż spoiler Gra łamie czwartą ścianę, Jessie zdaje sobie sprawę z naszej obecności i zwraca się bezpośrednio do nas.

Abstrakcji w warstwie fabularnej wtóruje totalna abstrakcja w kwestii projektów poziomów, gra wygrała nagrodę „Best Audio Design” na The Game Awards 2019.
Lokacje inspirowane są „brutalizmem”, czyli stylem stawiającym na surowość, ciężkość, monumentalizm, czy podkreślanie strukturalności obiektów. A te są takie… Obce, dziwne. Geometryczne bryły wyrastające z nikąd, często o dosyć „betonowej fakturze” wzbudzały we mnie dziwne uczucie niepokoju. Mimo iż Control horrorem zdecydowanie nie jest, da się odczuć pewne napięcie wiszace w powietrzu.

View post on imgur.com


Generalnie projekt lokacji czy po prostu miejsce w którym toczy się gra, to coś co mógłbym opisywać jeszcze przez piętnaście akapitów i mimo to, nadal nie byłbym w stanie opisać wszystkiego.
Żadna inna gra nie wywołała we mnie tylu opadów szczęki.
Warto też zapamiętać nazwę „Labirynt Popielniczki”. Mi osobiście ten etap urwał dupę.

Opad szczęki wywołuje również grafika. Postacie (szczególnie model Jesse) wyglądają ślicznie (choć na oldgenach ich pełne wczytanie potrafi trwać nawet 3 minuty), otoczenie wygląda rewelacyjnie, animacje są bardzo płynne i ładne a wszelkie efekty cząsteczkowe czy granie światłem robią świetne wrażenie. Graficznie gra naprawdę imponuje. Ale jest coś jeszcze.
Destrukcja otoczenia. Nie jestem pewny czy jakakolwiek inna gra miała tak zawansowany model zniszczeń i fizyki przedmiotów.
Załóżmy, że wchodzimy do jakiegoś małego pokoju wypełnionego kartonowymi pudłami, dokumentami, krzesłami, biurkiem i innym pierdołami jakich pełno w biurach. Więc ładujemy „kinetyczne uderzenie” i nagle wszystko fruwa w powietrzu, setki kartek, pudełka, biurko i przedmioty leżące na biurku. Magia.

View post on imgur.com


Jest to jeden z najbardziej zaawansowanych modeli zniszczeń na mniejszą skalę (czyli nie jak w Battlefieldach) jaki widziałem. Realistyka fizyki po prostu wgniata w podłogę.

Jesse początkowo jest normalną dziewczyną. Może skakać, zrobić przewrót i właściwie tyle. Z biegiem czasu Jesse nabywa możliwość używania telekinezy, ciska w wrogów kawałkami ścian, zadaje potężnie kinetyczne uderzenia, skacze na 10 metrów w górę czy nawet lewituje w powietrzu. W ogromnym uproszczeniu, mechanicznie, Control to gra o superbohaterce tylko bez czerwonych majtek na niebieskich lateksowych rajstopach.

Jesse ma też broń, ale tylko jedną, „serwobroń”. Zanim zrobicie „phi, Battlefield 4 miał ich 65”, to pragnę sprostować iż nasz główny oręż może zostać zmodyfikowany. Mamy klasyczny pistolet, tryb automatyczny, strzelbę i parę innych. Strzela się całkiem przyjemnie, mimo totalnie dziwnego wyglądu, używa się go dosyć klasycznie. A no i nie ma sytemu osłon, to taka gra gdzie żeby przeżyć musimy się poruszać, gdy stoimy w miejscu to giniemy. A giniemy często.

Control jest grą trudną. Przeciwników jest dużo, dosyć często mamy bossfighty. Grę dodatkowo utrudnia niemożność zapisu w dowolnym momencie gry a skazani jesteśmy na system checkpointów (często mocno od siebie oddalonych). Nie wiem czy to gra przez którą wyjebiecie telewizor przez okno (jak ten ziomo po tragedii zwanej „Polska – Szwecja) wydaje mi się, że nie, „Cuphead” to to nie jest, ale nie można też powiedzieć, że gra jest łatwa.

View post on imgur.com


Człowiek może się lekko zirytować gdy po 10 minutach strzelania w bosa ten nas zabija, a my po wczytaniu gry musimy cisnąc pieszo z jednego końca sektora do pomieszczenia na drugim końcu mapy, by jeszcze raz się z nim zmierzyć. I znowu dostać wpierdol i ponawiać tą czynność jeszcze trzy razy.

Control po części jest metroidvanią. Dosyć szybko mamy dostęp do całej mapy po której możemy sobie swobodnie podróżować oraz wykonywać zadania poboczne czy szukać różnych ciekawych miejsc odstawiając główny wątek na boczny tor.
Jeżeli ktoś lubi lizać ściany, to w Control lizania ma aż do porzygu.
Na marginesie, polecam rozglądać się za krótkimi filmami z serii „Thereshold kids”. Jeżeli lubicie totalnie psychodeliczne klimaty „Don’t hug me, I’m scared”, to pokochacie te filmiki.

View post on imgur.com

Warte uwagi są też zadania poboczne. To nie są chujowe zapchajdziury a pełnoprawne misje niczym nie odstające od tych z głównego wątku. Co więcej, bardzo często są to zadania dużo trudniejsze niż te główne. Co jeszcze więcej, często na takie zadanie musimy wpaść sami, nie zostanie nam magicznie zaznaczone na mapie. Przykładowo, jedna misja poboczna uruchomi się tylko wtedy, gdy podniesiemy z konkretnego pomieszczenia konkretną kartkę

Dla mnie jest to jedna z najlepszych gier wszechczasów. Control jest dziwne i mało przystępne, więc albo ją pokochacie albo się od niej błyskawicznie odbijecie. Jakkolwiek by miało nie być, zdecydowanie warto dać jej szansę. W najgorszym wypadku będzie dla was udziwnionym, niezrozumiałym pseudointelektualnym tworem. W najlepszym wypadku – istnym objawieniem.

Jeżeli chcesz być wołany do przyszłych wpisów daj znać w komentarzu.
Możesz też zaobserwować ten tag: #20gierwykopka
Lub zaobserwować mój profil.

Poprzednie wpisy których nie ma na tagu #bledywgrach:
– część 1: https://www.wykop.pl/wpis/49741999
– część 2: https://www.wykop.pl/wpis/49786271
– część 3 :https://www.wykop.pl/wpis/49883897
– część 4: https://www.wykop.pl/wpis/50027017

#gry #xboxone #ps4 #ps5 #xboxseriesx #konsole #technologia #gruparatowaniapoziomu #komputery